Jeśli ktoś kiedyś powiedziałby mi, że matematyka może pomóc mi w tradingu, pewnie przewróciłabym oczami. Ale potem odkryłam wskaźniki Fibonacciego i… cóż, zmieniłam zdanie.
Fibonacci to nie tylko ładnie brzmiąca nazwa – to klucz do rozumienia, jak rynek oddycha. Kiedy zaczęłam stosować poziomy Fibo w swojej strategii, zauważyłam, że cena naprawdę szanuje te linie. Magia? Nie. Psychologia rynku i statystyka.
Jak stosuję Fibonacciego w praktyce?
- Najpierw trend – Bo Fibonacci nie działa w próżni. Jeśli trend jest wzrostowy, szukam korekt, a jeśli spadkowy – poziomów oporu.
- Wybieram dwa kluczowe punkty – Najwyższy i najniższy punkt ruchu. Potem nakładam poziomy Fibo (23,6%, 38,2%, 50%, 61,8%).
- Obserwuję reakcję ceny – Jeśli na 61,8% widać odbicie, to dla mnie sygnał do wejścia. Jeśli cena przebija wszystkie poziomy, wiem, że rynek ma inne plany.
Oto przykładowy wykres świecowy pary walutowej EUR/USD z naniesionymi poziomami Fibonacciego. Widać, jak cena może reagować na te poziomy, które często służą jako wsparcie lub opór. 🚀📉
Dlaczego to działa?
Bo większość traderów patrzy na te same poziomy! Duzi gracze wiedzą, że na Fibo są ustawione zlecenia, więc często tam właśnie rozgrywa się walka.
Moja rada?
Nie traktuj Fibonacciego jak wyroczni. To świetne narzędzie, ale najlepiej działa w połączeniu z price action i wolumenem. No i pamiętaj – nic nie zastąpi doświadczenia i cierpliwości.
A Ty? Używasz poziomów Fibonacciego w swoim tradingu? Daj znać w komentarzu! 🚀📈
Komentarze
Prześlij komentarz