To pytanie wraca jak bumerang i wcale mnie to nie dziwi. Bo trading z zewnątrz wygląda jak coś pomiędzy pracą marzeń a dobrze zamaskowanym kasynem. Jedni widzą w nim wolność, niezależność i możliwość zarabiania z dowolnego miejsca na świecie. Inni widzą stres, straty i ludzi, którzy klikają „buy” i „sell” z nadzieją, że tym razem się uda. I wiesz co? Obie strony mają rację. Tyle że nie w tym samym czasie. Trading sam w sobie nie jest ani pracą, ani hazardem. To tylko narzędzie. Problem zaczyna się wtedy, kiedy człowiek próbuje nadać mu znaczenie bez zrozumienia, jak naprawdę działa. Bo to, czym trading się stanie, zależy wyłącznie od tego, kto siedzi po drugiej stronie ekranu. Od jego decyzji, nawyków i – co najważniejsze – kontroli nad sobą. Na początku prawie każdy wchodzi w trading z niewinną ciekawością i bardzo konkretną nadzieją. Szybkie pieniądze, większa niezależność, może ucieczka od etatu. To brzmi dobrze. Problem polega na tym, że ta wizja rzadko ma cokolwiek wsp...
W tradingu mówi się, że otwarcie pozycji to rzemiosło, ale jej zamknięcie to sztuka. Każda z nas zna to uczucie: cena rośnie, Twój portfel zielenieje, a w głowie zaczyna się taniec sprzecznych emocji. Z jednej strony słyszysz głos rozsądku: „Bierz, co dają, rynek jest kapryśny”. Z drugiej – szept chciwości (lub nadziei): „A jeśli to dopiero początek rajdu na 200%?”. W tym momencie na scenę wchodzi Trailing Stop (Zlecenie Obronny Kroczący). Narzędzie, które obiecuje nam niemożliwe: ochronę wypracowanego zysku przy jednoczesnym pozostawieniu otwartych drzwi dla dalszych wzrostów. Czy jednak w rzeczywistości jest to genialny asystent, czy może ukryty sabotażysta Twojej strategii? Trailing Stop to specyficzny rodzaj zlecenia Stop Loss, który „podąża” za ceną w miarę jej wzrostu (w przypadku pozycji długiej) lub spadku (w przypadku pozycji krótkiej). W przeciwieństwie do statycznego stopa, który tkwi w miejscu jak betonowy mur, Trailing Stop zachowuje się jak elastyczna lina. Je...